Musimy ograniczyć spożycie mięsa (wywiad)

Nasz obecny poziom konsumpcji mięsa po prostu nie może się utrzymać – z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że nie mamy na tyle planety, aby wyhodować mięso dla wszystkich, którzy go chcą – twierdzi Marta Zaraska, dziennikarka i autorka głośnej książki “Mięsoholicy”. Ambasadorka Roślinnych Poniedziałków w rozmowie z nami nie pozostawia złudzeń, że przyszłość jest roślinna.

Magdalena Jutrzenka: Dla kogo napisała Pani “Mięsoholików”? Dla mięsożerców? Czy zagorzałych wegan, aby w końcu odpuścili zaciekłą walkę i zmienili strategię zmieniania świata na roślinny?

Marta Zaraska: I dla jednych i dla drugich. Uważam, że czarno-białe podziały nikomu nie służą. Zresztą większość ludzi nie wpada w kategorie zagorzałych mięsoholików (takich co dostają wysypki na samą myśl o posiłku bez mięsa) czy stuprocentowych wegan, których nawet przez sekundę nie podkusi zapach smażonych kotletów czy bekonu. Tak de facto to ta większość właśnie ma prawdziwą szansę coś zmienić. Proszę sobie przekalkulować: co jest lepsze z punktu widzenia planety i walki z ociepleniem klimatu, na który jak wiemy konsumpcja mięsa ma taki sam wpływ co cały transport na świecie,  czy to że przekonamy 10 osób do weganizmu, czy też że przekonamy 100,000 osób aby jadły jeden posiłek mięsny tygodniowo mniej?

Bill Gates powiedział kiedyś, że “The Future of meat is vegan”? Przyznaje mu Pani rację?

Mam nadzieję, że ma rację. Nasz obecny poziom konsumpcji mięsa po prostu nie może się utrzymać — z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że nie mamy na tyle planety, aby wyhodować mięso dla wszystkich, którzy go chcą. Już obecnie hodowla zwierząt zajmuje około jednej trzeciej wszystkiej ziemi uprawnej naszej planety, a konsumpcja szybuje wciąż w górę. Za kilka lat zwyczajnie zabraknie nam tej ziemi uprawnej. Coś się musi zmienić. A po drugie aby przystopować ocieplenie klimatu po prostu musimy zmniejszyć konsumpcję mięsa. Proszę sobie wyobrazić, że gdyby jutro wszyscy mieszkańcy Ziemi ogłosili że przechodzą na weganizm, to z perspektywy zmian klimatycznych byłaby to zmiana równa temu, jakby wszystkie samochody, samoloty, statki itd. w sekundę zniknęły z powierzchni ziemi.

Jaki jest Pani zdaniem najlepszy sposób promocji diety roślinnej?

Przez gotowanie i smakowite przepisy. To co działa słabo to moralizowanie i wywoływanie poczucia winy u tych, którzy jedzą mięso. Ponieważ większość ludzi kocha zwierzęta i jednocześnie kocha jeść mięso, powoduje to u nich podświadomy dysonans poznawczy. Moralizowanie uruchamia psychologiczne mechanizmy zwalczania tego dysonansu co w skrócie prowadzi do tego, że osoba jedząca mięso otacza się jakby murem i żadna rozmowa się nie uda.

Co roślinnego zaproponowałaby Pani fanom krwistego befsztyka, aby zainteresować ich dietą roślinną? Czy roślinne substytuty mięsa ich zadowolą czy wręcz przeciwnie?

Zależy które! Niektóre substytuty dostępne na rynku są wręcz okropne. Inne zaś – wyśmienite. Niestety w Polsce wciąż nie są dostępne te moim zdaniem najlepsze — Beyond Burger, Impossible Burger czy wyroby Vegetarian Butcher z Holandii. Mamy za to sporo restauracji serwujących wyśmienite dania wegetariańskie i wegańskie. Problem w tym, że często wystarczy tylko raz spróbować roślinnego “mięsa” słabej jakości by zrazić się na dobre do tego typu produktów. Warto próbować dalej! Przecież jeśli trafimy na niesmaczną kiełbasę, taką z wieprzowiny, to nie zarzekamy że wszelkie kiełbasy są okropne, tylko że ta konkretna jest niesmaczna — i szukamy szczęścia gdzie indziej.

Na koniec pytanie o kuchnię. Najlepsze danie roślinne, jakie miała Pani okazję posmakować to…

Oj, trudne pytanie bo sporo tego było! Ale chyba najlepsza kuchnia wegańska jakiej próbowałam to ta w restauracji Vedge w Filadelfii. Jej kucharz, Rich Landau, jest mistrzem przygotowywania warzyw do perfekcji. Uważa on, że zbyt często traktujemy warzywa po macoszemu, wrzucamy do garnka z wodą na ileś tam minut, gotujemy tak “mniej więcej”. A przecież każde warzywo wymaga innej ilości wody, innego czasu gotowania (według Landau,liczy się każda minuta!), jedne są lepsze na parze, inne z grilla, itd. To niesamowite co można zrobić z marchewką jeśli da jej się tyle uwagi, co dajemy zwykle kawałkowi mięsa.

RoślinnieJemy
Chcąc wspierać właścicieli lokali gastronomicznych, producentów żywności i wszystkie osoby oraz instytucje zainteresowane odpowiadaniem na potrzeby zmieniających się konsumentów, grupa doświadczonych ekspertów powołała kampanię RoślinnieJemy. Działamy, opierając się na badaniach rynku, społecznych ankietach oraz rzetelnej wiedzy z zakresu kuchni roślinnej i najnowszych światowych trendów. Można nam zaufać.